Ciekawe miejsca- Lugano

Regularnych czytelników bloga informuję, że tym wpisem trochę się cofam w czasie, mianowicie do kwietnia 2017 roku, 10 dni po moim nieudanym starcie w Viking Way Ultra i 10 dni przed Harpaganem. Z racji intensywnego roku wypełnionego zawodami uzbierało mi się trochę materiału, którego po prostu nie miałem kiedy spisać. Teraz, gdy mam przerwę od startów w ultramaratonach, mogę wrócić do zaległych tematów.

Lugano, miejscowość położona w szwajcarskim kantonie Ticino, zaraz przy granicy z Włochami, jest chyba moją ulubioną destynacją służbową. Położenie nad malowniczym alpejskim jeziorem, oraz dominujące tuż nad miasto szczyty, gwarantują piękne widoki. Prosto z miasta mam od razu 600 metrów przewyższenia do najbliższego szczytu, więc logiczne jest dla mnie, że trzeba pobiegać i skorzystać z bliskości gór, których na codzień mi brakuje!

Widok z Lugano: w tle w środku zdjęcia Monte Brè; jeszcze dalej w tle po lewej Monte Boglia

Pierwsza wizyta (2016)

Pierwszy raz Lugano odwiedziłem w kwietniu 2016 roku i oczywiście skorzystałem. Zrobiłem wtedy rekonesans okolicy i szybko odkryłem, że jest fajna trasa na pobliski szczyt Monte Brè (925 m n.p.m). Jednego dnia wyruszyłem wcześnie rano i zdobyłem Monte Brè, skąd dane mi było chwilę podziwiać piękne widoki. Cała trasa o długości niemalże 10 km zajęła mi godzinę i 23 minuty. Garmin pokazał 702 metry przewyższenia, więc ładnie.

Trasa przebieżki na Monte Brè
Profil wysokościowy trasy

Podczas tamtej wycieczki biegowej, zobaczyłem, że kawałek za Monte Brè, góruje inny szczyt. Sprawdziłem, później, że ta góra nazywa się Monte Boglia i wznosi się na 1516 m n.p.m., więc znacznie wyżej od Monte Brè. Pomyślałem sobie, że warto będzie tam się kiedyś wybrać… może następnym razem.

Druga wizyta (2017)

Następny raz się nadażył w kwietniu 2017 roku, kiedy znowu miałem okazję odwiedzić Lugano. Jednego dnia konferencja na którą przyleciałem zaczynała się jakoś po 10 rano. Już wcześniej zaplanowałem sobie trasę na Monte Boglia o długości około 20 km. Dając sobie na nią 3 godziny zaplanowałem, że wstanę o 6 rano, wyruszę pewnie gdzieś o 6:20, czyli wrócę o 9:20. Będę miał zatem czas na prysznic, śniadanie i dojście na konferencję. Super!

Tegoż dnia obudziłem się o tej 6 rano, ale byłem tak zamulony i niewyspany, że musiałem dokopać się do najgłębszych pokładów silnej woli, żeby wstać z łóżka. Czułem się jakby to była 4 rano a nie 6! Na szczęście jakoś zwlekłem się z łóżka, ubrałem się, założyłem swoją kamizelkę biegową z zapasem wody i batonem energetycznym i ruszyłem.

Do góry…

Pierwsze 2 kilometry wiodły po ciemku po płaskim przez wymarłe Lugano: nie widziałem żywej duszy na ulicach. Następnie zaczęło się podejście pod zbocze Monte Brè. Wciąż w ciemnościach, mozolnie wdrapywałem się naprzemian krętymi serpentynami i schodami. W pewnym momencie coś mi zaczęło grać w uszach, jakaś melodia. Zdałem sobie sprawę, że to mój telefon. Wyciągnąłem go z kamizelki i … zobaczyłem, że jest 6 rano i mój budzik próbuje mnie wywabić z pokoju hotelowego w teren! Okazało się, że, jakoś o 5:15 rano obudziłem się sam i w półśnie nie zdałem sobie sprawy, że mój budzik nawet nie dzwonił. Niezły numer…

Widok na Lugano ze zbocza Monte Brè tuż przed świtem

Niedługo po 6 rano zaczęło świtać i koło 6:30 dotarłem do wioski Brè leżącej pomiędzy Monte Brè a Monte Boglia. Stamtąd krętym szlakiem przez las zacząłem się mozolnie wspinać pod Monte Boglia. Pod samym szczytem słońce już wzeszło na tyle wysoko, że zaczęło się robić ciepło i dane mi było podziwiać pięknie oświetlone Jezioro Lugano (Lago di Lugano).

Szczyt Monte Boglia tuż przede mną!

Po 2 godzinach i 10 minutach od startu, o godzinie 7:40 stanąłem na szczycie Monte Boglia, cel osiągnięty! Czułem się wspaniale, chłonąc piękne widoki, ciesząc się piękną pogodą i nie widząc żadnej żywej duszy dokoła!

Takie widoki ze szczytu

… i na dół

Chwilę na szczycie odpocząłem podziwiając widoki, robiąc zdjęcia i nagrywając filmik, po czym ruszyłem pędem w dół, fragment czego można zobaczyć na poniższym nagraniu.

Po początkowym biegu przeszedłem do ostrożnego schodzenia po ostrym zboczu, ale gdy tylko się trochę wypłaszczyło praktycznie całą drogę do wioski Brè i następnie do Lugano zbiegłem. W samym Lugano dopadło mnie zmęczenie i te ostatnie 2 km po płaskim były już wymęczone. Doczłapałem z powrotem do hotelu o godzinie 8:50. Droga w górę zajęła 2 godziny i 10 minut a w dół około 1 godziny.

Trasa wyprawy biegowej
Profil wysokościowy trasy

Po kilku minutach rozciągania, lodowatym (tylko dla nóg) i gorącym (dla reszty ciała) prysznicu oraz obfitym śniadaniu czułem się jak młody bóg, gotowy na produktywny dzień na konferencji.

2018?

Jest szansa, że w 2018 znowu będę miał okazję odwiedzić Lugano. Szybka analiza pobliskich szczytów wykazała, że kawałek za Monte Boglia jest malowniczy szczyt Denti della Vecchia. Wygląda to na dobry cel wycieczki biegowej, aczkolwiek, żeby się wyrobić, pewnie będę musiał wstać o 3 w nocy 😉.

Pozdrawiam,

Marcin

Comment / Dodaj komentarz