Ciekawe miejsca- Stuttgart- Birkenkopf

Moja praca, jak chyba każda praca, ma swoje plusy i minusy. Pewnym minusem jest to, że dość często jeżdżę/latam w delegacje w (głównie w Europie ale nie tylko) co się wiąże z ciągłymi dojazdami, przejazdami, przesiadkami, czy ciasnymi przestrzeniami w samolotach. Plusem takich wyjazdów jest natomiast to, że czasem mam okazję odwiedzić ciekawe miejsca i sobie oczywiście pobiegać.

W tym tygodniu miałem przyjemność po raz pierwszy odwiedzić Stuttgart, stolicę kraju związkowego Badenii-Wirtembergii w Niemczech. Było to jedno z ostatnich głównych miast w Niemczech w którym do tej pory mnie nie było, więc byłem całkiem ciekawy jak się prezentuje. Jedynym zmartwieniem było to, że w poprzednim tygodniu złapałem przeziębienie i odłożyłem bieganie w celu wykurowania się. Lecąc do Niemiec jeszcze nie czułem się najlepiej, ale wziąłem buty i geterki, licząc, że następnego dnia rano będę się czuł w miarę dobrze. Z doświadczenia wiem, że może się stać jedno z dwojga: albo poczuję się dobrze po bieganiu i wirus pójdzie do diabła, albo rozłożę się na dobre z jakimś zapaleniem oskrzeli czy innym ustrojstwem.

Obudziwszy się następnego dnia rano stwierdziłem, że biegnę. Przygotowałem sobie cel biegu wcześniej i tak mniej więcej ustaliłem trasę. Celem przebieżki był szczyt Birkenkopf, zwany wzgórzem gruzów. Jest to znajdujące się na obrzeżu miasta wzgórze o wysokości 511 metrów nad poziomem morza. Uznałem to za doskonały cel na bieg, po pierwsze z racji historii tego miejsca, po drugie z powodu, że na dystansie około 5 km będzie ponad 250 metrów podejścia, więc przyzwoicie jak na bieg z centrum dużego miasta, a po trzecie, że mają być stamtąd ładne widoki.

Widok na Stuttgart z Birkenkopf

Historia jest taka, że w czasie II Wojny Światowej Stuttgart został zbombardowany przez Aliantów i znacznie zniszczony. Po wojnie 1,5 miliona metrów sześciennych gruzów zostało wywiezione na Birkenkopf efektywnie zwiększając wysokość wzgórza o 40 metrów do obecnych 511. Co ciekawe, w Niemczech po wojnie powstało całkiem sporo takich wzgórz (zwanych Trümmerbergen czyli górami gruzów); celem było pewne upamiętnienie konsekwencji wojny i przestrzeżenie kolejnych pokoleń.

Bieg zacząłem o godzinie 6:40 rano przy głównym dworcu kolejowym (Stuttgart Hauptbahnhof), który jest bodajże najbardziej charakterystycznym budynkiem Stuttgartu jak również szeroko rozpoznawalnym w całych Niemczech i znanym z obracającej się gwiazdy Mercedesa na szczycie 12-piętrowej wieży.

Główny dworzec kolejowy- Stuttgart Hauptbahnhof

Od dworca ruszyłem głównym deptakiem Stuttgartu Königstraße a następnie wzdłuż kolejnych ulic powoli i stopniowo pnąc się pod górę. Skończywszy podejście na Hasenbergstraße skończyła się dzielnica mieszkaniowa a zaczął się las. Kawałek przez las, przekroczenie jednej z głównych dróg dojazdowych do miasta i końcowe okrężne podejście na sam szczyt.

Droga na szczyt
Tablica pamiątkowa na szczycie. Luźne tłumaczenie: Ta góra usypana po II Wojnie Światowej z gruzów miasta stoi jako pomnik ku pamięci ofiar i ku przestrodze żyjącym.

Na szycie chwila przerwy, czas na kilka zdjęć oraz na podziwianie panoramy Stuttgartu- rzeczywiście całkiem przyjemny widok. Pewnie nie tak ładny jak latem i przy ładnej pogodzie ale tak czy inaczej warto było.

Gruzy na szczycie
Selfie jako dowód musi być!

Droga powrotna była o wiele szybsza, dzięki sprzyjającym działaniu siły grawitacji, więc po godzinie i 16 minutach oraz 11,23 przebiegniętych kilometrach byłem z powrotem w hotelu, pozytywnie naładowany na zaczynający się właśnie dzień.

Trasa biegu

Marcin

PS po paru dniach wygląda na to, że się bardziej nie rozłożyłem, więc chyba warto było 🙂

Comment / Dodaj komentarz