Pierwszy wpis- otwieram bloga!

Witam serdecznie na moim blogu, którego tymże wpisem hucznie otwieram! Zapraszam przede wszystkim do zajrzenia na stronę „O mnie” gdzie napisałem co nieco na temat tego o czym zamierzam blogować. Plan jest taki, żeby robić to regularnie i zapewniać mojej (niewątpliwie ekspresowo rosnącej) rzeszy czytelników ciekawą lekturą.

Strona „Biegi” póki co zawiera listę biegów- z czasem mam nadzieję napisać relacje z tychże biegów i wtedy podlinkować na stronie, więc przyszłościowo widzę tę stronę jako dobry punkt referencyjny gdy ktoś będzie zainteresowany konkretnym biegiem.

Warto w tymże pierwszym poście napisać dlaczego zdecydowałem się pisać bloga. Przyznam się, że ten pomysł przewijał się w myślach od jakiegoś czasu, lecz zwykle moja konkluzja była taka, że jest już mnóstwo blogów, stron czy fanpejdży na Facebooku o bieganiu (również ultramaratonów), więc nie mam nic ciekawego do zaoferowania. W grudniu 2016 roku za namową żony znów o tym myślałem i z jej wsparciem stwierdziłem, że jednak może będę miał coś interesującego do powiedzenia, coś co sprawi, że Tobie i innym zainteresowanym będzie się chciało tu raz na jakiś czas zaglądać.

No właśnie, ta więc próbując uargumentować dlaczego otworzyłem bloga przechodzę gładko do genezy nazwy bloga, w której kryje się pewna dwuznaczność. Bieganie daje mi poczucie wolności, jest dla mnie czasem oderwania się od wszystkich obowiązków dnia codziennego, czasem regeneracji psychicznej (niekoniecznie fizycznej- ci co biegają wiedzą o co chodzi). Podczas długich biegów przychodzą mi do głowy dobre pomysły, znajduję rozwiązanie problemów nad którymi się głowiłem, czy po prostu nabieram do dystansu do spraw które wydawały się dużymi problemami. Także dlatego „Wolny Biegacz”.

Z drugiej strony „Wolny Biegacz” to taki biegacz który niekoniecznie biega szybko. Ba, nawet biega całkiem wolno… a nawet często po prostu idzie podczas zawodów. Na tym blogu będę chciał pokazać, że nie trzeba być super szybkim, żeby odnosić satysfakcję z biegania ultramaratońskiego, że nie ma w tym nic złego jeśli kończymy bieg w czasie 2 razy dłuższym od czasu zwycięzcy, o ile my sami jesteśmy zadowoleni z naszego osiągnięcia. Przyznam się, że zwykle jak czytam o jakiś biegach to natykam się na sprawozdania zawodników raczej „topowych”. Czytając tylko takie historie nieraz zdarzało mi się trochę zdołować, myśląc „Ale bym chciał mieć taką formę jak on”, „Dlaczego ja nie robię takich postępów mimo moich regularnych treningów”, czy ”To na pewno dlatego, że mieszkam daleko od gór i nie moge regularnie trenować podbiegów i zbiegów”. Pragnę tu pokazać, że takie myślenie nie ma sensu, że możemy być sobie tym biegaczem ze średnio-niskiej półki a odnosić osobiste sukcesy i odczuwać satysfakcję.

To by raczej było na tyle jeśli chodzi o ten pierwszy wpis. Uprzejmie proszę o komentarze czy pytania na które na pewno odpowiem, jak również zapraszam do polubienia bloga na Facebooku i Twitterze jeśli używacie tych mediów.

W następnym wpisie myślę, że rozwinę trochę ten wpis na temat czym są ultramaratony i dlaczego akurat ultramaratony zdecydowałem się biegać.

Pozdrawiam,
Marcin

2 przemyślenia nt. „Pierwszy wpis- otwieram bloga!”

  1. Marcinku. Mimo że często rozmawialiśmy na ten temat to nigdy nie wspomniałeś skąd wziął się pomysł na uprawianie biegów ultra. Kiedyś był jedynie harpagan i chodzenie po górach. I jeszcze co mnie ciekawi to jak szybko zacząłeś robić postępy? Od rozpoczęcia treningów biegowych ile czasu zajęło przygotowanie do startu w ultramaratonie ?

    1. Szymonku, dziękuję za komentarz 🙂

      Historia moich biegów jest całkiem długa, ale tak w dużym skrócie- ponad 10 lat temu wkręciłem się w Harpagana, którego przez pierwsze 5-6 lat w zasadzie traktowałem jako marsz a nie bieg. Przełomem był Harpagan w Elblągu w październiku 2011 roku. Była ta trudna edycja, którą ukończyłem ledwo mieszcząc się w limicie 24 godzin. Mega się wtedy zmordowałem, ale był to sukces bo ukończyło wtedy go tylko 10 zawodników, a wśród nich ja na m-cu 8. Dało mi to wtedy do myślenia, że gdybym trochę biegał to miałbym znacznie lepszy czas i wyższe miejsce. Od tamtego czasu zacząłem biegać i stopniowo robiąc postępy tak, że rok później ukończyłem Harpagana z czasem 17h na 4 miesjcu, a w kwietniu 2016 roku zająłem pierwszy raz miesjce na podium z czasem poniżej 14h.

      Pozdrawiam i dzięki raz jeszcze!
      Marcin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *