Podsumowanie roku 2018

Witam wszystkich pierwszym wpisem w nowym roku 2019! Podobnie jak otworzyłem rok 2018 podsumowaniem roku 2017, tak i teraz warto podsumować rok 2018. Był to zdecydowanie rok mniej intensywny od roku 2017. Poza startami w trzech biegach na których mi bardzo zależało i jednym który po prostu chciałem ukończyć, było kilka biegów na orientację i parę okresów solidnych treningów biegowych.

Planowanie

Już jesienią 2017 roku ustaliłem z żoną, że z racji bycia szczęśliwymi rodzicami dwojga małych dzieci (oraz jak się niedługo później okazało, trzeciego, oczekiwanego na lipiec 2018), w roku 2018 trzeba wrzucić na luz.

Priorytetem numer jeden było zrobienie biegu kwalifikacyjnego pod Western States Endurance Run (WSER). Zapisałem się na początku na Lakeland 100, 100-milowy bieg odbywający się w lipcu. Gdy okazało się, że będziemy mieli dziecko, to z biegu się wypisałem. Zamiast tego zapisałem się na odbywający się w październiku Autumn 100.

Priorytetem numer dwa było przebiegnięcie Grand Union Canal Race (GUCR). Nie dostałem się na ten bieg w 2017 roku, więc na 2018 miałem pewność, że się dostanę i tak też się stało. GUCR jest biegiem kultowym z długą historią i wyjątkową atmosferą, więc figurował wysoko na mojej liście biegów ‚do zrobienia’.

Priorytetem numer trzy była walka z czołówką na Harpaganie, szczególnie na edycji kwietniowej. Edycja październikowa miała miejsce tylko 6 dni po Autumn 100, więc stwierdziłem, że zobaczę latem jak się będę czuł. Wtedy podejmę decyzję czy startuję, czy odpuszczam.

Tak więc na rok 2018 zaplanowałem trzy biegi plus jeden opcjonalny. Zdecydowanie mniej intensywnie niż w 2017 kiedy wystartowałem w dziewięciu biegach ultra!

Rok 2018: biegi ultra i wyniki

20/04/2018 Harpagan

Harpagan- kwiecień 2018

Styczeń, luty, marzec i kwiecień spędziłem na solidnych treningach i czułem się w bardzo dobrej formie na Harpagana. Jako, że na poprzedniej edycji w październiku 2017 roku zająłem (moje najlepsze w historii) drugie miejsce, miałem teraz apetyt na walkę o zwycięstwo.

Rzeczywiście, forma była. Bardzo szybko pokonałem pierwszą pętlę i do około 70 kilometra leciałem jak burza, tuż za czołówką. Do momentu gdy się beznadziejnie pogubiłem i straciłem półtorej godziny. Harpagana ukończyłem na piątym miejscu, więc niby nieźle, ale byłem na siebie wściekły i z wyniku bardzo niezadowolony.

26/05/2018 Grand Union Canal Race (GUCR)

GUCR 2018

Już tydzień po Harpaganie czułem się zregenerowany i zafundowałem sobie dwa tygodnie dobrego treningu. Następnie, ostatnie dwa tygodnie przed GUCR spędziłem na odpoczynku. Przed samym biegiem czułem się bardzo dobrze i byłem nastawiony na dobry wynik. Nawet po cichu liczyłem, że uda mi się wykręcić czas dający mi kwalifikację na Spartathlon.

Ten cel bardzo szybko został zrewidowany po kilku godzinach biegu. Mimo tego, bieg ukończyłem z czasem jak najbardziej mnie satysfakconującym. 21 miejsce i czas na 145 mil lepszy o dwie i pół godziny niż rok wcześniej na KACR.

13/10/2018 The Autumn 100

Autumn 100 2018

Po udanym starcie w GUCR kilka tygodni odpoczywałem, później trochę biegałem, ale niedużo. Pod koniec lipca przyszło na świat nasze trzecie dziecko, więc w sierpniu zero biegania. Trochę kilometrów wybiegałem we wrześniu i w październiku no i tyle. Niespecjalnie się przygotowałem, ale też nie musiałem, bo zbyt wygórowanych ambicji na ten bieg nie miałem. Chciałem skończyć poniżej 24 godzin i się za bardzo nie zajechać, gdyż zdecydowałem wystartować w odbywającym się tydzień później Harpaganie.

Bieg ukończyłem niestety w czasie powyżej 25 godzin, no ale co najważniejsze, miałem swój kwalifikator na Western States!

19/10/2018 Harpagan

Harpagan- październik 2018

Po Autumn 100 doszedłem do siebie całkiem szybko i poza lekko dokuczającym biodrem czułem się dobrze. W Harpaganie świadomie wystartowałem z nastawieniem, że nie będę ostro napierał i walczył z czołówką. Po prostu będę chciał zawody ukończyć z przyzwoitym wynikiem.

Mimo względnie spokojnego tempa, pierwszą połowę ukończyłem w przyzwoitym czasie. Czując się wciąż dobrze, na drugiej połowie przycisnąłem pedał gazu znacznie bardziej. Dzięki temu, Harpagana ukończyłem na niespodziewanie dobrym ósmym miejscu. Mimo błędów nawigacyjnych, z wyniku byłem bardzo zadowolony i uznałem to za dobre zakończenie sezonu.

Podsumowanie 2018: Garść liczb

Podobnie jak zrobiłem rok temu podsumowując rok 2017, przedstawiam poniżej tebelkę porównującą ostatnie cztery lata pod względem ilości biegów, przebiegniętych kilometrów, dni aktywnych itd.

Rok Ilość biegów ultra Ilość km Ilość km w zawodach ultra % km w zawodach ultra Ilość dni aktywnych % dni aktywnych w roku
2018 4 1892 616 32,5% 96 26,3%
2017 9 1831 1101 60,1% 80 21,9%
2016 8 2240 723 32,3% 142 38,8%
2015 9 2009 756 37,6% 123 33,7%

Jeśli chodzi o dni aktywne to liczę tylko bieganie. Gdybym liczył dni kiedy wiosłowałem na ergometrze, robiłem ćwiczenia siłowe czy jeździłem na rowerze, to było by dodatkowo 45 dni, czyli w sumie daje to 141 dni. Jeśli chodzi o moją interpretację powyższych danych za rok 2018 to uważam, że są to wyniki o wiele lepsze niż w roku 2017. W 2018 przebiegłem znacznie mniej kilometrów w zawodach, co jest zdrowsze i sensowniejsze. Oznacza to, że więcej trenowałem i lepiej się przygotowywałem do zawodów.

Przedstawiam również miesięczny rozkład dni aktywnych i dystansu z komentarzem.

Miesiąc Ilość km treningowych Ilość km w biegach ultra Ilość dni aktywnych Komentarz
Styczeń 175 0 10 6 stycznia ruszyłem z planem treningowym i regularnie co 2-3 dni biegałem
Luty 246 0 14 Dobry miesiąc, regularny trening kontynuowany
Marzec 215 0 10 Spadek formy spowodowany jednym przeziębieniem na początku miesiąca i jednym na końcu (po 6-7 dni przerwy od biegania)
Kwiecień 212,5 115 9 Po przeziębieniu trochę biegania i 21 kwietnia start w Harpaganie. Po Harpaganie tydzień odpoczynku
Maj 377 233 9 Dwa tygodnie solidnego treningu, potem dwa tygodnie odpoczynku i następnie udany start w GUCR
Czerwiec 37 0 6 Tydzień po GUCR wznowiłem nieregularne bieganie, głównie krótkie ale bardzo intensywne przebieżki
Lipiec 50 0 6 Podobna częstotliwość i intensywność biegania jak w czerwcu
Sierpień 12,5 0 2 Żadnego biegania przez kilka tygodni po narodzinach naszego dziecka, jedynie jeden bieg na orientację i jedna przebieżka pod koniec miesiąca
Wrzesień 112 0 9 Wznowione bardziej regularne bieganie w celu przygotowania się na październik
Październik 329,5 268 9 Jeden mocny tydzień biegania, potem tydzień przerwy i następnie 161 km na Autumn 100 i sześć dni później 107 km na Harpaganie
Listopad 86 0 8 Trochę biegania dla utrzymania formy i żebym miał regularną aktywność fizyczną
Grudzień 39 0 3 Miało być więcej, żeby przekroczyć 1900 km, ale w Wigilię padłem na grypę i do końca miesiąca nie biegałem
W sumie 1892 616 96

Interpretacja? W pierwszej połowie roku udało mi się utrzymać bardzo dobre natężenie i częstotliwość treningu, o niebo lepsze niż w roku 2017. Z drugiej strony, ilość wybieganych kilometrów nie powala. Porównując z wieloma biegaczami, którzy lekką ręką (nogą?) biegają 400 km miesięcznie treningowo, nie zaszalałem. Owszem, chciałbym taki pułap osiągać, ale w obecnym etapie życia, dzieląc swój czas między rodzinę, pracę i inne aktywności, jest to niewykonalne.

W okresie od czerwca do początku września malutko biegałem. Mniej niż bym czasem chciał, ale poniekąd mój plan zakładał dużo niebiegania w tym okresie z racji braku startów aż do października.

Wrzesień i październik wykorzystałem całkiem przyzwoicie na jako takie przygotowanie do październikowych zawodów. Trochę mi żal słabego grudnia, i zakończenia roku grypą, no ale cóż można zrobić… zaszczepić się na przyszły sezon chyba tylko :).

Podsumowanie

Uznaję ten rok biegowy za udany, gdyż osiągnąłem swoje cele (ukończenie GUCR z dobrym wynikiem, ukończenie Autumn 100 żeby mieć bieg kwalifikacyjny na WSER oraz starty w dwóch Harpaganach). Stosunek ilości kilometrów treningowych do kilometrów wybieganych w zawodach był znacznie lepszy niż w roku 2017. Jest to dla mnie również powód do zadowolenia i świadczy to o tym, że rok ten był rozsądniej zaplanowany niż 2017.

Jeśli chodzi o całkowitą ilość wybieganych kilometrów to czuję znaczny niedosyt. Wolałbym, żeby było ich więcej. Kiedy miałem solidny okres treningowy na początku roku i stopniowo z tygodnia na tydzień zwiększałem tygodniowy kilometraż, to udało mi się dojść maksymalnie do 82 km. Był to zresztą tylko jeden tydzień kiedy przekroczyłem 80 km. Mój plan zakładał, żeby w marcu dojść do ponad 100 km tygodniowo, ale się nie udało.

Plany na rok 2019

Jeśli chodzi o plany na rok 2019, to są one chyba nawet bardziej konserwatywne niż plany na rok 2018. Pisząc ten wpis (połowa stycznia), od miesiąca nie biegałem. Podejrzewam, że nie dam rady wybiegać żadnych przyzwoitych dystansów w następnych kilku miesiącach. Spodziewam się, że ten rok będzie niechlubym rekordzistą i wybiegam zdecydowanie najmniej kilometrów porównując z ostatnimi czterema latami.

Póki co planuję w kwietniu standardowo wystartować w Harpaganie. Nie nastawiam się jednak na dużo treningu biegowego w nadchodzących miesiącach, więc raczej nie będę walczył o wysokie miejsce. Następnie w maju jestem zapisany na 100-milowy bieg Thames Path 100, który ma posłużyć jako mój bieg kwalifikacyjny na Western States. Bieg jest na tyle logistycznie wygodny, że startuje się w Londynie i biegnie do Oxfordu, gdzie meta jest kilka kilometrów od mojego domu. Nie spodziewam się, że włożę dużo czasu w przygotowania i treningi. Pewnie będzie to jakieś absolutne minimum, żeby była podstawowa siła w nogach i wytrzymałość.

Jeśli chodzi o drugą połowę roku to pewnie w grę wchodzi październikowy Harpagan. Jak będzie forma, chęć i możliwość, to może jeszcze jakiś bieg się ogarnie, ale póki co nic w planach nie ma.

Pozdrawiam,

Marcin

Comment / Dodaj komentarz