Trening- bieg tempowy 60 minut

W lutym miałem okazję odwiedzić Włochy służbowo i na noc zatrzymałem się w San Donato Milanese na przedmieściach Mediolanu. Pogoda była paskudna: zimno i deszczowo, więc nie miałem najmniejszej ochoty na zwiedzanie. Gdybym spodziewał się lepszej pogody, to bym pewnie zatrzymałem się w sercu Mediolanu i rozpisał się tutaj na temat wycieczki biegowej po jego zabytkach. W San Donato nie było czego zwiedzać i o czym w konsekwencji napisać, więc zdecydowałem się na zrobienie jakiejś przyzwoitej sesji treningowej.

Z mapką okolicy w ręku zacząłem biec z planem zrobienia około 10 km. Jak się tylko trochę rozgrzałem to stwierdziłem, że przyspieszę z zamiarem utrzymaniem takiego tempa przez jedną godzinę. Taki trening nazywamy biegiem ciągłym czy biegiem tempowym (po angielsku tempo run). Ma to być bieg bardziej intensywny niż standardowy trening, niejako symululący tempo jakim będziemy biec półmaraton czy maraton, ale nie na tyle intensywny jak na przykład interwały. Generalnie ma być ciężko, ale nie na tyle ciężko, żeby stracić oddech i paść ze zmęczenia przed upływem 60 minut.

W 60 minut pokonałem dystans 10,76 km; dało to średnie tempo 5:35 min/km. Wynik niespecjalnie imponujący jak na tempo run, ale na swoje usprawiedliwienie mam kilka przystanków przed przejściami dla pieszych z racji biegania wzdłuż ruchliwych ulic w terenie zabudowanym. Ostatnie 5 minut przetruchtałem do hotelu w ramach odpoczynku i uspokojenia oddechu. Tak czy inaczej z treningu byłem zadowolony, mając poczucie dobrze spędzonego czasu i w konsekwencji świeżą głowę na zaczynający się dzień.

Pozdrawiam,

Marcin

Comment / Dodaj komentarz